• Wpisów:3836
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:2 godziny temu
  • Licznik odwiedzin:239 281 / 3977 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Mówię ciotce przed wyjściem z psem że strasznie boli mnie głowa. Na to ona że się domyśliła że się źle czuje skoro poszłam spać (od 19 do 21)

No tak, ja nie sypiam zdrowa w dzień

Chciałabym kiedyś je zaskoczyć
 

 
Zaczyna mnie wkurwiać przeskakiwanie na wp, zwłaszcza kiedy chcę coś szybko napisać.

To potrafią, ale techniczną stroną bloga nie ma się już kto zająć

 

 
Przyjechał przed czasem. Dobrze że się zatrzymał - w biegu machałam - a teraz jedzie jak wariat
 

 
Po umyciu zębów tak odstawiłam porcelanowy kubek że zleciał z umywalki i rozbił sobie ucho

Teraz wstałam do łazienki i postanowiłam wystający kawałek z byłego ucha oderwać. Po czym stwierdziłam że jednak kubek wyrzuce. W kuchni okazało się jednak że zdążyłam się już skaleczyć

Nie umrę śmiercią naturalną
 

 
Mama pojechała do przyjaciółki która uśpiła kota. Zadzwoniłam do cioci. Mnie też na rękach odszedł kot. 4 października 2009r. Rozumiem ją. To jest ból nie do opisania. Kto tego nie przeszedł nigdy nie zrozumie
 

 
Zapomnieć że dziś komunikacja chodzi wg sobotniego rozkładu jazdy i spóźnić się do pracy.

Brawo ja
 

 
kupiłam sobie kocyk to okresu dostałam, ale dzięki Bogu już koniec i mogę znowu opatulać się w ciągu dnia i leżeć na nowym mięciutkim a spać na starym miękkim
 

 
Za każdym razem jak jadę robię bananowe - Marta bardzo lubi. Z 1-2 lata już piekę. I teraz wyszło mi najlepsze ze wszystkich dotychczasowych, aż sobie w przepiśniku dopisałam proporcje. Tym razem zwróciła uwagę na polewę - więc dopisałam przepis jak zrobiona (2 czekolady mleczne, 1/2 szklanki mleka, łyżka miodu i torebka cukru waniliowego) zwłaszcza że nie lubię czekolady a smakowała mi.

Oczywiście ciężko się podnieść i guzdranie się do ostatniej chwili. W rezultacie miała być jazda autobusem na dworzec i tam łapanie autobusu bezpośredniego zamiast z Bitwy szybszej przelotówki. Spóźniony autobus więc jazda z Bitwy. PKS super puściutki. Całą drogę czytałam. Bilety już 8.80 (+0,20gr) ale to nic. Ważne że w nienaruszonym stanie dowiozłam i doszłam z ciastem.

Marta z Pawłem to cudowne towarzystwo przy którym czuje sie naprawdę swobodnie. I to mam wrażenie że z wzajemnością. Takie rzeczy się czuje. Widzę w sposobie o czym i jak ze mną rozmawiają, jak się witają i żegnają. Detale które czynią z nich fantastycznych ludzi, bardzo mi bliskich.

Tak się mówi że to niedaleko. Wyszłam po 10.30 to 12.30 byłam. Do 19 posiedziałam to przed 21 byłam w domu. I dzień z głowy. Ale co z tego.

Tylko bardzo kiepskim gościem byłam bo ogrywałam ich w planszówki
 

 
Wstałam o tej 6,30 i pojechałam na spotkanie z przyjaciółmi. Miałam czas więc kupiłam sobie herbatę i frytki - a jak sobie to i im. Przecudowna godzina. Zupełnie jakbyśmy widzieli się wczoraj. Miałam w ręku torbę z jedzeniem i piciem więc nawet nie napisałam w którym są wagonie - także byli przekonani że mnie nie będzie i zaspałam. Siedzimy i rozmawiamy. Na koniec spotkania Teska pyta ile mi oddać. Rozmowa jaką odbywamy za każdym razem obustronnie. Ile ci dać? - Nic. Jedziemy na peron. Wstępuje do kwiaciarni. Już wiem że kupi mi kwiatka. Biała długa róża.

Wróciłam do domu. Zjadłam drugie śniadanie. Rozmawiam z babcią czy będzie jej brat. Wątpi. Ja mimo przeczucia że może przyjechać wierze jej i zdejmuje spodnie i stanik zostając w bluzce trochę za pupę. Położyłam się na chwilę i odleciałam na dwie godziny. Ledwie wstałam i zaczęłam trochę ogarniać domofon. Wujek. W stanie jakim byłam musiałam otworzyć. Zrobiłam mu herbatę. Poszłam się przebrać.

Nigdy więcej nie zaufam babci. Zaufam swojemu instynktowi.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ceglarki mi sie jutro 7.20 meldują w Warszawie na 40 munut. Sobpta. I nie wyśpie sie do południa
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Dla równowagi skoro się nasiedziałam w poczekalni u lekarza to teraz stoję w autobusie. A tak bym sobie padła i wreszcie się w drodze z książką i kanapķą zrelaksowała
 

 
Dzięki Bogu wszystko ok
 

 
W systemie byłam ale na liście już nie. Od godziny siedzę na szczęście przyjmie mnie
 

 
Denerwuje się
 

 
Przyjaciółka pożyczyła mi książkę. Zobaczyła ja mama i mi zabrała. No ok. Skończy to ja przeczytam
 

 
Myślę o tym. Jutro idę na badanie z mamą. Boję się i nie chce być z tym sama. Niby wiem że nic tam być nie powinno. Że mimo wszystko raczej bym wyczuła gdyby coś było nie tak. Jednak ten strach jest zakorzeniony gdzieś głęboko we mnie i nie umiem przejść nad tą kontrolą jak nad rutynowym corocznym badaniem. Bo już kiedyś coś było. Bo mama. Bo babcia. Bo prababcia.
 

 
Po kilkumiesięcznej przerwie z niechęcią powitałam dziś rano okres. Może i na początku trochę się zaniepokoiłam brakiem miesiączki. Ale olałam temat szczęśliwa. Pozytyw pojawienia się wraz z ostatnią tabletką antyloncepcyjną to nadzieja na uregulowanie mi się cyklu
 

 
Pędzę dziś rano na styk do psychologa. Ktoś mnie zaczepia. Zatrzymuje sie i widzę panią (ciocie) Wandę. I choć czasu mam jak na lekarstwo a moja psycholog to koszmar wcielony i za nic nue chce się spóźnić to rozmawiam z nią chwilę. W końcu znam kobietę ponad 20 lat i a jej bratanica jest moją bliską koleżanką
  • awatar Gusia: @Tooona: nie dogadujemy się kompletnie
  • awatar Tooona: Dlaczego psycholog to koszmar wcielony?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›