• Wpisów:4286
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:dzisiaj, 00:05
  • Licznik odwiedzin:257 424 / 4481 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Gdy umarł ojciec nie chciałam by ktoś był przy mnie na pogrzebie, nie zabrałam też do tej pory nikogo ze sobą na cmentarz. A jak miałam okazję i wcześniej kończyłam pracę to w domu nie mówiłam że byłam u ojca.

Za to gdy mam jechać w jakieś nowe, nieznane miejsce to panikuje i musi ktoś ze mną jechać. Gdy wyszła 7 lat temu historia z guzem tylko do mojego ukochanego doktorka poz pojechałam sama, potem już do chirurga i anestezjologa ciągnęłam mamę. Ciocia odstawiła mnie do szpitala (jej szpital, zna każdy zakamarek) tak jak chciałam ale potem chciałam zostać sama, nie chciałam odwiedzin, nie specjalnie z kimś rozmawiałam.

Wyszło podczas sesji. Do głębszego przemyślenia i rozkminenia. Czemu tak różnie reaguje
 

 
Dziś bez przerywania rozmowa z psycholog, za to musiałam kluczyć ulicami bo wiało. Po wczorajszym rezonansie wiem że mam unikać trzymania rąk w górze to na zestawie słuchawkowym rozmawiałam. Obudziłam się po ponad 12 godzinach snu (dwa razy w ciągu dnia się też wczoraj zdrzęmnęłam) i stwierdziłam że nie mam po co wychodzić z łóżka. Nie chciało mi się też z psycholog gadać, nie widziałam po co i o czym. Ale dziś znowu była super rozmowa. Rozkręciłam się. Uwielbiam babkę. Zaskakujące że przez telefon chyba rozmawia mi się z nią lepiej niż na żywo. Nieważne, ważne że nabrałam takiego powiera że nawet do przychodni zadzwoniłam by spróbiwac załatwić sobie receptę na codeine bo przecież 8 tabletek do połowy lipca (o ile będzie wizyta) mi nie starczy. 8 wzięłam w ciągu niecałych 2 miesięcy. Jutro mają dzwonić
 

 
Paweł Marty ma dość rosołu bo ta w kółko gotuje od czasu gdy dałam jej przepis i wreszcie jej wyszedł bardzo smaczny
 

 
Zrobili mi dzisiaj rezonans kręgosłupa szyjnego. Nie wygląda to za ciekawie. Mam się zgłosić do neurochirurga bo być może trzeba będzie to operacyjnie usuwać. Pierw musi się pandemia oczywiście skończyć.
 

 
Dekodery i telewizory powinny mieć przyciski przywołujące piloty, komputery zdalne myszki - i świat byłby łatwiejszy
 

 
Pożar strychu w kamienicy socjalnej na małej uliczce na przeciwko mojego domu. Trzy zastępy straży pożarnej przyjechały. A ludzie wyleźli na balkony obserwować. Nic się ostatnio tam nie działo
 

 
Mając małego psa nie wolno się zamyślić na spacerze z nim bo może to się skończyć zdeptaniem go albo swoją kontuzją.

Bo nigdy nie wiadomo kiedy znajdzie się pod nogami. A maleństwa nie sięgającego kolan nie widać
 

 
Wczoraj o 4 poszłam poszłam spać bujając się z bólem kręgosłupa i z przerwami do 11 spałam. To strasznie rozbija dzień, zwłaszcza że to już kolejna noc gdy tak źle śpię a nie odsypiam za dnia. Robot. Dochodzi 1 a mi ni huhu spać się nie chce.
 

 
Z szyciem radzę sobie nieźle, szlówki, dziury - nawet te duże, ale nigdy jeszcze nie miałam tak podartych spodni. Dostałam od chrzstnej lajkry. Totalna chińszczyzna, szybko poszły na szwie pierw z jednej potem z drugiej strony, a teraz z przodu i tyłu na raz, także cały krok był rozerwany. Ale prócz moich szwów To było wyzwanie. Wyszło świetnie. Mama się śmieje że mam w sobie geny jej ojca krawca. Trzy skarpetki, spodnie, rajstopy i sweter czekały na połatanie a dwie pary spodni, bluzka i sukienka na wszycie szlówek. Trzy godziny się z tym bujałam. Nic dziwnego że wiecznie odkładałam robotę na później. Później w końcu przyszło. Cieszę się z dobrze wykonanej pracy a jeszcze bardziej że to koniec
 

 
rozbita i załamana zmianą czasu przy zbyt długim snie z koszmarami i po odwołanych wizytach u ortopedy i w poradni leczenia bólu

jest jeszcze ktokolwiek kto nas teraz leczy? pandemia pandemią ale ludzie CIERPIĄCY na miliony innych schorzeń zostali pozbawieni opieki
  • awatar Coel: @Gusia: nie chcę nawet, moja terapeutka jest bardzo dobra i nie chce jej zmieniać
  • awatar Gusia: @Coel: jak się to skończy poszukaj miejsca gdzie jak się dostaniesz będziesz mieć regularnie, cotygodniowo, terapię. Trzymaj się! :*
  • awatar Coel: @Gusia: ja od października czekałam na kolejną wizytę, dwie musiałam odwolac. A teraz to. Dopiero w czerwcu kolejna.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Jeszcze niech mi środowe mri odwołają bo i tak nie mam do kogo iść z wynikami. 6 kwietnia wizyta w poradni leczenia bólu odwołana. Brak nowego terminu. Wykończy nas nie krona a wszystkie pozostałe choroby których nie ma kto leczyć. W dobie Internetu połowę wizyt możnaby odbyć on-line jeśli lekarze się boją. Ciekawe czy jutro jakiś lekarz poz zechce mi wystawić receptę na silne leki przeciwbólowe
 

 
Nigdy to takie brutalne słowo.

Byłam zbyt mała by pamiętać czasy gdy ojciec jeszcze bywał przy nas i był troskliwym kochającym tatą.

Walnęło mnie podczas rozmowy z Renatą to kategoryczne stwierdzenie. Z jej perspektywy nigdy nie miałam ojca.

I nie rozumie czemu tak to przeżywam.

Mama też twierdzi że powinnam sobie dać z nim spokój.

A mnie to uświadamia jak delikatnej i wrażliwej jestem konstrukcji. Jak bardzo jestem emocjonalna i przywiązana do rodziny. A ojciec to obok matki powinna być mi najbliższa osoba.

Tak naprawdę nigdy tego tematu nie przepracowałam. Teraz zdalnie, przez telefon, w dobie kwarantanny i uwięzienia w domu też trudno jest go robić. Do tego jednak potrzebuje siąść przed panią Hanią. Pojechać na cmentarz.

Mam wciąż w głowie obraz ojca na OIOMie walczącego z respiratorem i uspokajającego się pod wpływem moich słów i dotyku. A zarazem ojca który do ostatniej chwili nie chciał się ze mną spotkać. I umarł bez pożegnania, nie załatwiając żadnej sprawy pomiędzy nami.

Pustka. Nie można powiedzieć już nic. Ulga bo nie stanie się już za jego przyczyną nic zlego. Ból bo nie stanie się pomiędzy nami już nic dobrego. Żal za tym co było i co się nie stanie. I ogromny konflikt moralny i etyczny we mnie. Wynikający po części z wychowania, po części z mojej wiary a po części z moich własnych wartości.

O zmarłym źle albo wcale, ale ja nie umiem powiedzieć nic dobrego. Dwa lata a ja poza niedzielną mszą i wizytami na cmentarzu nie umiem się za niego modlić. Za dziadka przez 5 lat zamawiałam mszę. Za ojca nie potrafię. A z drugiej strony płaczę bo nie chcę aby mój tata trafił do piekła.

Ojciec czy tata?

Zaczęłam po śmierci mówić/pisać o nim per tata. Teresa pierwsza zwróciła mi uwagę na to.

Nie żyje, sprawa zakończona. Niestety nie dla mnie. Lata zaniedbań, chowania uczuć do siebie, nie przepracowana przynajmniej jedna żałoba po stracie (choć lekką ręką można liczyć co najmniej dwie), poczucie osamotnienia i nie zrozumienia w temacie. Z tym nie da się normalnie żyć.

Ja nie potrafię. Bo wszystkie moje problemy zaczęły się od jego i jego rodziny zniknięcia. Lata zaniedbań własnej osoby, lekceważenia i unikanie zauważenia problemu, brak pomocy na etapie wczesnego dzieciństwa lub nastoletnim i mamy 34letnią kobietę z zaniżonym poczuciem własnej wartości i mocy sprawczej, z tendencją to ucieczek i chowania uczuć w sobie, chroniącą za wszelką cenę swoich najbliższych w obawie że i ich może zabraknąć.
 

 
To uczucie gdy moja mama w środku nocy wymiotuje. Paniczny strach.
 

 
Jednak opcja spaceru z psem i rozmowy z psychologiem jest dla mnie najlepsza. Daje najwięcej prywatności. Korek tylko niezbyt był szczęśliwy że go na smycz wzięłam, nie chciał przyjść. Ale nie było w tym momencie innej opcji. Do przyszłego tygodnia opracuje lepszą trasę
 

 
Ortopeda przełożony na 20ego lipca. Extra
 

 
Nie ma już ze mną nikogo z naszej czwórki. Tylko dla mnie jeszcze godzina 10:22 (22:22) coś znaczy i wywołuje wspomnienia pełne nostalgii. Pierwsza oderwała sie od nas Ania. Pewnie ma już gromadkę dzieci, sądząc z jej stosunku do chłopaków i do seksu. Karol wiem że nadal mieszka w rejonie, żyje. Na ile jego problem z piciem i chorobą psychiczną jest poważny, tego już nie wiem i zapewne nigdy się nie dowiem, szkoda że w tak przykry sposób stałam się dla niego wrogiem publicznym nr1. Tylko z Agatą jeszcze mam jakiś kontakt, sporadyczny i bardzo luźny, ale to znajomość bez przyszłości. Tyle zostało z naszych dziecięcych marzeń i obietnic. Tylko ja je jeszcze pamiętam i wspominam wspólne chwile
 

 
W czwartek o 13 sesja przez telefon. Zabiorę psa na spacer to będę mieć trochę prywatności. Inaczej o to ciężko. Już tydzień temu o 9 był problem i trochę się bałam
 

 
Nie wiem czy to jakaś prawidłowość że osoby upośledzone mają agresywne psy? Dziś spotkałam dziewczynę z psem którego mocno przy sobie trzymała bo mocno ujadał na Korka (który notabene olał tego psa i poszedł dalej). Na Bagateli miałam sąsiada (podejrzewam schizofrenie) z psem też z bardzo agresywnym do innych zwierząt.
 

 
Korek od jakiegoś czasu nie miał smakołyków. Dziś wreszcie nasz zoologiczny był otwarty. Bardzo się psiak ucieszył że tam wchodzimy, choć ze mną tam nie bywa chodzi z mamą po smakołyki. Tak się ucieszył że skakał na mnie już w momencie gdy chowałam pieniądze, a on już na nas nie skacze. Sprzedawca się śmiał. A ja już w sklepie musiałam otworzyć opakowanie i mu dać
 

 
Przegrałam zakład. Prognoza pogody nie kłamała. Zrobiło się znów zimno
 

 
Wg testu Becka jestem na pograniczu depresji umiarkowanej i ciężkiej

W poniedziałek dzwonię do psychiatry
 

 
Tak długo walczyłam o to aby wyjść do ludzi i stać się aktywna. Teraz mam przymusową izolację. Póki coś we mnie się przeciw temu buntuje jest ze mną źle ale sytuacja się poprawi. Boje się jednak że szybko popadnę w apatię, a stąd już tylko jeden krok by znowu zakopać się w domu, kolejnym krokiem będą już stany lękowe.
 

 
Cztery pojemniki na śmieci? U nas nie przejdzie, ze dwa lata temu specjalnie głębszy kosz kupiłam by się w małej kuchni w szafce zmieścił. Zmieniłam więc system. Odpady zmieszane pod zlewem pozostałe do worka w przedpokoju. Powiedziałam mamie że biorę na siebie sortowanie tego potem w śmietniku.

No to dziś butelki zapomniałam ze swojego pokoju wynieść (została na łóżku) mimo że specjalnie wypiłam wodę do końca by wyrzucić
 

 
Ufff. Przez bezpośredni adres bloga nie mogłam wejść i wystraszyłam się że to koniec pingera. Jak.nic kopiuje bloga do notatnika i zaczynam pisać w dwóch wersjach
  • awatar paulkaa: Ja tez raz nie moglam sie dostac na bloga. Myslalam juz ze cala moja praca na blogu na marne. Na szczescie dostalam sie w koncu i tez wszystkie wpisy spisuję do worda. Szkoda by bylo to utracic.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Poczytałam i wynotowałam sobie ważne rzeczy o depresji. Większość niby wiem a czytanie o sobie przez pryzmat objawów jest bolesne. Ale mnie akurat potrzebne jest takie uświadamianie sobie że tu i teraz jestem ja z moimi emocjami/obawami/plami i jest depresja rzucająca cień na to wszystko, fałszująca obraz rzeczywistości. Uświadamianie sobie tego jest dla mnie ważne i potrzebne. Jestem chora. Muszę to zaakceptować i nauczyć się z tą chorobą żyć, zauważać jej objawy i reagować. A przede wszystkim nie dac się stłamsić.

Bo mam po co i dla kogo żyć

A przede wszystkim szkoda tego co już osiągnęłam by być tu i teraz
  • awatar Gusia: @BlancheNeige: jeden z typowych objawów depresji, mam leki na sen ale ich nie biorę (o czym wie lekarz) ponieważ mam mega problemy z kręgosłupem - w razie nocnej pobudki z bólem łatwiej jest przetrwać aż zacznie działać tabletka na ból gdy nie jest się nieprzytomnym z powodu leków na sen
  • awatar Judyta Zagubiona: uświadomienie sobie że jest się chorym na cokolwiek to już wielki krok w przód! jestem z Toba i trzymam kciuki
  • awatar BlancheNeige: Nie śpisz w nocy? Przeszłam przed depresje pare lat temu . Przez półtora roku byłam wyłączona z życia. Trafiłam przypadkiem na twój post i to mi dało pomysł, ze może napisze o tym tutaj: jak do tego doszło, jak to przeszłam i co robię teraz żeby nie było recydywy. Trzymaj się i dbaj o siebie, bo jestem wspaniała osoba ❤️
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Moja pani psycholog przez telefon jest jeszcze cudowniejsza niż w rozmowie na żywo. Kiedy płakałam jej w słuchawkę czułam z jej strony szczere współczucie i ogromną chęć przyniesienia mi ulgi ale także trochę bezradności. Pewnych rzeczy ani ona ani ja nie przeskoczymy. Trochę miałam obawy na ile uda mi się w małym mieszkanku, przy pełnej rodzinie zachować prywatność ale poza tym że mama wróciła akurat jak zaczynałam i musiała otworzyć kurierowi to oba pokoje miały drzwi zamknięte na czas mojej sesji. Planowałam w tym czasie iść na spacer, ale że w nocy znowu więcej nie spałam niż spałam i dopiero nad ranem wpadłam w głęboką fazę snu to rozmawiałam z nią z łóżka. Jeszcze tylko dodzwonić się do pzp i skontaktować z lekarką. Muszę przyznać, że te 45 minut rozmowy były bardzo ważne. Mega trudna i dziwna sytuacja. Cisza w rozmowie telefonicznej brzmi zupełnie inaczej. Cieszę się jednak że choć w tej formie mogę się kontaktować z psychologiem, że nie zostawiono mnie samej sobie.
 

 
ALE CZAD!!!!

""
Dwaj łyżwiarze figurowi, Chazz Michael Michaels i Jimmy MacElroy, rywalizują ze sobą nie tylko na tafli lodowej, lecz także w życiu prywatnym. Mężczyźni są swoimi zupełnymi przeciwieństwami. Dzieli ich w zasadzie wszystko - od wyglądu po cechy charakteru i upodobania. Chazz jest silny, pewny siebie i męski, natomiast Jimmy'ego wyróżniają wrażliwość, zwinność i wytrzyma-łość. Często dochodzi między nimi do konfliktów. Każda sportowa impreza to okazja do kolejnej kłótni. Kiedy jednak podczas mistrzostw świata przechodzą do rękoczynów, zostają zdyskwalifikowani i pozbawieni swoich dotychczasowych trofeów. Wówczas Chazz zaczyna występować w dziecięcej rewii, a Jimmy zostaje sprzedawcą obuwia sportowego. Mijają trzy lata. Usiłujący ratować własną karierę trener przypomina sobie o byłych mistrzach. Wykorzystując lukę w przepisach, postanawia włączyć dawnych rywali do turnieju łyżwiarskiego tym razem jako... parę. Chazz i Jimmy dostają szansę powrotu na szczyt pod warunkiem, że zdołają ze sobą współpracować. Ich największymi konkurentami są Stranz Van Waldenberg i jego siostra Fairchild
""
 

 
Narobiłam się wczoraj i w nocy byłam rześka jak szczypiorek na wiosnę, trochę tylko z kręgosłupem walczyłam. Dziś znów się narobiłam, do tego powinnam być niedospana, a tymczasem nie bardzo mi idzie na sen. Tymczasem jutro o 9 zadzwoni psycholog i terapia przez telefon.

Robot
 

 
Mogłabym się obejść w życiu bez klopsów. Niby dobre, niby zjadliwe a jednak nie to. Od dwóch dni ku rozpaczy babci zjadam po jednej kulce i odpowiednio mniej ziemniaków w związku z tym biorę, przez co zostaje. Aby się nie zmarnowały przecisnęłam je przez wyciskarkę i zagniotłam ciasto jak na kopytka i powstałe w ten sposób placki usmażyłam. Zaraz mi się domownicy zbiegli. Mama pierwsza w kolejności bo babcia je kiedyś smażyła. Chrzestna przyszła po kawę i teks podziel się a babcia słysząc że ciocia bierze zawołała by jej też przynieść. Kiedyś babcia nam rzeczywiście smażyła gdy dzień, dwa, trzy nie zjadło się wszystkich ziemniaków. Teraz taką robotę robię ja. I lubię je chyba bardziej niż klasyczne placki ziemniaczane bo można je jeść po trochu przez kilka dni. Jutro babcia kazała mi kotlety robić, przedwczoraj miałam ryż ugotować do pomidorowej. Są rzeczy które ona kiedyś robiła a dziś widzi że sobie dobrze radzę (lepiej niż ona) więc zleca mi zadania. Fajne to jest. Kultywowanie rodzinnych tradycji, zwyczajów i przepisów.

Dziś Marta zadzwoniła, że rosół wg przepisu babci - który gotuje teraz zarówno mama jak i ja - wyszedł jej pyszny.
 

 
Wyszłam z psem jak zwykle tylko z kluczami. Na ławce pod blokiem zauważyłam leżącego/śpiącego mężczyznę. Mój pies to żaden obrońca - mały, stary, ślepy i tchórzliwy. Tymczasem jest noc i w koło pusto. Bałam się podejść i szturchnąć go, sprawdzić czy oddycha. Podeszłam tylko ostrożnie przyglądając się czy rusza mu się klatka piersiowa i obym się myliła a facet żyje. Z domu szybko zadzwoniłam na straż miejską. Ciekawe czy przyjadą. Z tego co wiem mają zwyczaj lekceważyć wezwania na te ławki pod blokami. No i Korona grasuje. Spoglądam przez okno, poczekam, jeśli się nie pojawią zadzwonię ponownie. Mam cały czas świata. I tak zrobiłam coś czego wielu by nie zrobiło
 

 
Teksty "zostań w domu" może mówić wielu ale co z właścicielami psów? My też musimy wychodzić. Zwierzęta potrzebują ruchu i wyjścia na spacer w porach do jakich są od lat przyzwyczajone. Nie nauczą się z dnia na dzień załatwiać do toalety czy kuwety
  • awatar pushthebutton: Spokojnie możesz z psem wyjść na spacer :) Dobrze i Tobie zrobi :) chodzi o to by unikać skupisk ludzi!
  • awatar Paulin: @Indira: dokładnie
  • awatar Indira: Ale nigdzie nie ma zakazu wychodzenia z domu. Jest zalecenie, żeby unikać innych ludzi, a nie powietrza.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dochodzi 23 a robotnicy na skrzyżowaniu koło mojego domu jakąś maszyną rozwalają ulicę. Zrobiło się ciepło więc mam otwarte okno - inaczej nie sposób wytrzymać. Zadzwoniłam na straż miejską dowiedzieć się czy panowie czasami nie zakłócają ciszy nocnej, ale on zdalnie nie wie i przyjął zgłoszenie. Ciekawe czy zechcą rzeczywiście ruszyć się. A akurat dziś mogłabym wcześniej pójść spać. Tylko jak się w takich warunkach wyciszyć
 

 
Ja, Panie, niechaj mieszkam w tym gniaździe ojczystym,
A Ty mię zdrowiem opatrz i sumieniem czystym,
Pożywieniem uczciwym, ludzką życzliwością,
Obyczajami znośnymi, nieprzykrą starością.

Skąd mi się to we łbie wzięło??? Google uruchomiłam do pomocy. Kochanowski, Na dom w Czarnolesie. A wydawało mi się że to Mickiewicz
 

 
Terapia zawieszona do odwołania. Siedzenie w domu. I jedyne wsparcie to łykanie proszków. Jak długo tak pociągnę?
 

 
Choroba i śmierć mojego ojca bardzo mną wstrząsnęły i zmieniły mój świat. Do końca życia będę wdzięczna jego partnerce że mnie za jego plecami powiadomiła, bo raz że spadłyby na mnie jego długi a dwa że pewnie do dziś bym nie wiedziała że on nie żyje.

Mój brat cioteczny jest jaki jest, ale gdy dzieje mi się krzywda zawsze mogę na niego liczyć. Inaczej reagowałam na słowa Agi i Teresy że powinnam do niego jechać i inaczej na zareagowałam na jego. Mimo wszystko on to rodzina.

To jedna z rzeczy którą będę na zawsze pamiętać. Drugą jest postawa Teresy która chciała bardzo przyjechać by być tego dnia przy mnie i nie do końca rozumiała (prawie się obraziła) że chcę i muszę być tego dnia sama. Ale uszanowała moją decyzję. I Marta która po gdzieś pół roku mojego milczenia zadzwoniła czy wszystko między nami w porządku. A gdy wytłumaczyłam że nie potafię póki co do ludzi się odzywać zrozumiała i przejęła stery dzwoniąc i zapraszając mnie. Aga sprawdziła czy słowa Beaty są prawdziwe a potem pojechała ze mną i czekała za drzwiami OIOM-u

Psycholog powiedziała mi, że dwa lata gdy trauma jest nieprzepracowana to norma i bardzo się ucieszyłam że wreszcie mieszczę sie w jakiś normach, może i dziwacznych ale jednak wreszcie coś układa się zgodnie z jakimś schematem
 

 
Nie lubię moderować meczy o 20:30 bo przy 5ciu setach kończą się po 23 a ja jeszcze muszę wynik o mvp umieścić w tytule i ew statystki a wieczorne spacery są mije wiec w efekcie dziś tylko pół godziny po zakończeniu meczu jestem w łóżku ale potrzebuje jeszcze chwilę aby się wyciszyć bo o ile godzinę temu zamykały mi się oczy tak teraz jestem rozbudzona
 

 
Sytuacja podobna się powtarza. W środę jednak z tego powodu zwalniałam się z pracy bo tabletka po dwóch godzinach nie pomagała a ramię napierdalało oraz lędźwiowy. A prócz tego mega śpiąca byłam i nie mogłam sobie znaleźć miejsca.

Dziś tylko ramię mega mi dokuczało. I nieprzytomna, śpiąca byłam. Do tego stopnia że wiedziałam iż musze przed obiadem iść z psem a jak zamknęłam oczy wpadłam w kakatonię i nie mogłam się ruszyć. Umysł działał na pełnych obrotach ale ciało go nie słuchało. Zastosowałam i zmodyfikowałam technikę z psychoterapii, odliczanie. Od 10 i uruchamiałam kolejne partie ciała, stopy, łydki, uda, brzuch, dłonie, przedramiona, ramiona, ramiona, głowa, otwarcie oczu. Na szczęście zadziałało.
  • awatar Gusia: @Coel: coś w tym stylu, kiedyś będąc na lekach nasennych i z dużym bulem kręgosłupa wstałam w nocy do łazienki i przewróciłam się a potem długo nie mogłam się zmobilizować by się podnieść mimo iż jedna moja noga była w śmietniku, chrzestna która mnie znalazła była przerażona
  • awatar Coel: Chodzi Ci o paraliż senny? Zdarza mi się. Wtedy skupiam się na małym palcu u nogi i próbuje nim poruszyć. Potem już wszystko rusza.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Empik robi niedrogo odbitki zdjęć. Mając skoroszyt, koszulki i klej zrobiłam album ze zdjęciami z przed niemal 4rech lat, z mojej 30stki, zrobiłam też odbitki zdjęcia rodzinnego z Wigilii i z siatkarzami. Bardzo dobra jakość a w cenie możliwość zrobienia ich w czarnej ramce