• Wpisów:3675
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:5 godzin temu
  • Licznik odwiedzin:234 222 / 3887 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Dostałam wolne. Humor miałam zjechany. Napisałam do Krzyśka. Pracował. Miał czas. Przyjechał na herbatę. Zastanawiałam się trochę co z tego spotkania wyniknie. Nic poza szczerą rozmową dwugodzinną. Spodobałam mu się dlatego mnie odnalazł. Twierdzi że normalnie tak nie robi. Bardzo mu się u mnie w domu spodobało. Chwalił wystrój mamy pokoju. Bardzo miło mi się zrobiło. Chwilę napięcia przeżyłam gdy zeszło na tematy polityczne. Na szczęście mamy podobne podejście. Wyszło też że Laurę widział na centralnym z jaki siwym gościem. Szkoda że do mnie nie napisał. Pytał o nią. Przejął się jak Aga i Marta. Powiedział że bedzie się modlił za nią. To bardzo miłe. Uwielbiam jego głos. Uwielbiam słuchać go jak mówi. Atrakcyjny to on dla mnie nie jest. Ale lubię jego bezpośredniość. Zresztą powoedział mi że ze mną może swobodnie rozmawiać bo łapie jego żarty
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Cały tydzień i ciągle odkąd wiem zastanawiałam się po co mi terapia. Wczoraj za domem plakałam to wiedziałam. Dziś już nie. Mimo to źle mi bo zadzwonili że pani Beata chora i nie będzie sesji.
 

 
Jadę sobie do Białegostoku. 17.21 moałam ruszyć. Przyjeżdżam i patrzę że wszystkie pociągi poopóźniane -nic nowego na pkp. Swój też się spodziewałam że będzie później i był. Ale dalej meksyk. Bo stoi na centralnym. Ruszył to na moście kolejowym się zatrzymał. Ruszył to się przy stadionie zatrzymał - tego jeszcze nie przeżyłam. Na wschodnim też stał. Mam ponad godzinę opóźnienia w samej warszawie. Wagon miał być przedziałowy. Jest bez. Dobrze że koło mnie nikt nie siedzi. Mam nadzieję że tak zostanie
 

 
Nienawidzę tego uczucia gdy budzę się i nie wiem gdzie jestem


Przeklęta Górczewska

Czy kiedyś to się zmieni!?

Za wysoka poprzeczka *temat z terapii) oczekiwać po 5 latach że to sie zmieni?
 

 
Teresa ma książki do oddania. Bardzo chętnie przygarne. W piątek albo sobotę pojadę do nich. Ale nie odważę się zostać do poniedziałku rano. Pkp jeździ jak chce a do psycholog muszę zdążyć
 

 
Ale mi dobrze u babci. Mimo że za indykiem na obiad nie przepadam. Samotność ostatnich dni dała mi się we znaki. Dlatego wracam jutro rano prosto do psychologa
  • awatar dorothy: czasami sam na sam z myślami dobrze robi np. mnie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wchodzę na bloga to najpierw przekierowuje mnie na stronę wp, potem pojawia się błąd i dopiero za 3 kliknięciem udaje mi się zobaczyć swoje wpisy

Pingerze tak samo jak cię kocham tak samo nienawidzę
  • awatar Coel: U mnie to samo. Wkurza mnie to, bo nie mam możliwości skorzystania z komputera, a to ciągle wskakuje na telefonie
  • awatar Judyta Zagubiona: ja mam to samo, już sama nie wiem czy śmiać się czy płakać
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Koniec. W poniedziałek na kwadrans wpadnie jeszcze bo mu odpadł na koniec kawałek sufitu i musi to pomalować. Wczoraj siedział 7.30-18.30 dziś do 18 i naprawdę się narobił. Wygląda to pięknie. Zarówno kuchnia jak i przedpokój. Posprzątałam i jutro mogę jechać do babci. mam serdecznie dość siedzenia w domy
  • awatar Szkotka: Uwielbiam ludzi którzy szanują sobie pracę.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Mamma poddała się z tamtym oszustem. Skontaktowała się z drugim człowiekiem którego wcześniej odwołała. Przyszedł zobaczyć co jak wczoraj, dziś zaczął. Mama miała przyjechać ale upał i chce zostać z babcią wobec czego postawiła mnie przed faktem dokonanym że muszę wziąć wolne i zostać z robotnikiem. Dobrze że dziś mam na popołudnie

Przyszedł facet, widać że się zna na rzeczy. Do tego ma swoje wszystko. Nawet kawę, cukier i kubek z łyżeczką. Dwa dni i powinno być po sprawie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ulotka leku przeciwlękowego mówi o Uogólnionym zaburzeniu lękowym i podaje objawy:
- nadmierny lęk i niepokój
- niepokój ruchowy
- nerwowość/uczucie podenerwowania
- łatwe męczenie się
- trudności w koncentracji lub uczucie pustki w głowie
- rozdrażnienie
- wzmożone napięcie mięśniowe lub zaburzenia snu

Bardzo wiele pasuje do mnie. Zaburzenia snu, trudności w koncentracji, męczenie się, niepokój ruchowy. Objawy mogące świadczyć po części zarówno o mojej anemii jak i jak widać o GAD
 

 
Pani psycholog dziś zapunktowała. Rozmaawiałyśmy o przeszłości, o minionych terapiach i czerpaniu z zasobów. Zapytałam ją co z tego mam. I nieodżegnywała się od odpowiedzi mimo że wymagała od niej pewnego podsumowania tego co już wie. I zrobiła to szczerze. Pokazując mi że poradziłam sobie

Powiedziała że trzeba wieliej odwagi by podjąć i wytrwać w terapii. Dla mnie to nie odeaga. To konieczność. A że tak otwarcie i na 100% wchodzę w to wynika raczej ze zmęczenia materiału. Albo z mojego charakteru by nie używać półśrodków.

Mimo wszystko choć smutna wyszłam podbudowana
 

 
.... czyli terapia i zamęt w głowie
 

 
Wyszłam z domu o 7 a wróciłam na 21. Do Grójca zamiast 1:10 jechałam 1:30, co chwila się zatrzymywał na przystanku, dwa razy gasł silnik. Autobus mały i pełny. Sam koniec i ze 3 razy zmieniały się osoby siędzące obok mnie. Z teściową Marty do Mszczonowa, basen-termy z ciepłą wodą coś genualnego. Ale dwie godziny to stanowczo za mało. Wracamy. Lody, obiad (niestety pizza), do teściowej. przychodzi Marcin, brat Pawła, i bardzo ciepło się wita uściskiem - to miłe. Fajnie się rozmawia. Jedziemy do Iska. Kupuje pojemnik na rzeczy bo stary mi się rozwalił. Wracamy do ich domu. Chwila odpoczynku i jedziemy do Jasieńca. Cudowne uczucie powrotu na stare śmieci. Jestem w niebie. I jestem znowu na tym malutkim wiejskim cmentarzu. Mój pradziadek i ukochana prababcia. Modle się zapalam znicze, sprzątam. Przy babci trudno ukryć smutek i wzruszenie. Ale fantastycznie że Paweł zgodził się mnie zabrać. Gdy się żegnamy mówi mi że zawsze chętnie pomoże. I on i Marta są cudownymi ludźmi. Marta nie ma za wiele koleżanek i dobrze czuje się w jej towarzystwie, to bardzo inteligetna i wrażliwa dziewczyna. A od Pawła po prostu czuje że mnie lubi. Fajna sprawa
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
10 lat temu gdy byłam w strasznym stanie przypadły moje listopadowe imieniny. Przyszła Aga i Agata. Nie wiem od ktorej dostałam kubek. Białe owce a w sród nich czarna. Rozpłakałam się że to ja jestem czarną owcą i dziewczyny długo mnie uspokajały. Kubek został ale rzadko z niego piłam i nie lubiłam go. Dziś otwierając szafkę wypadł mi i stłukł się. Gdyby to był kubez z Wrocławia czy Torunia byłoby mi przykro bardzo. Ale ten... no szkoda bo historia z nim zwiaza b6ła ale jrst miejsce na inny
  • awatar zjawisko dyfuzjii: nie ma powodu by płakać o takie coś.. bycie czarną owcą jest super! znaczy, że jest się oryginalnym, innym niż wszyscy wyjątkowym. czy to nie wspaniałe?
  • awatar dorothy: omen
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jaka szkoda że to tak daleko i drogo. Ale warte swojej ceny. Kąpiel w ciepłej wodzie.

A jeszcze jak się jedzie z przyjaciółmi tym bardziej
 

 
No dobra. Bo się ktoś obrazi a moi bliscy to czytają. Sama mam wyrzuty sumienia i boję się że ktoś mnie źle zrozumie. Kolejność Alfabetyczna.

Aga, Białostocka rodzina, Rodzeństwo Cioteczne i dzieciaki. A gdzieś tam jeszcze Grójec i Laurka. Mam szczęście do ludzi. Wspaniałych, Troskliwych i Wyrozumiałych. Na których moje kryzysy nie robią wrażenia. Są. Na dobre i na złe.

Jednak od czasu Dolnej nie czułam się tak zaopiekowana przez lekarza jak na Nowowiejskiej. Niby w mswia miałam fajnych lekarzy i fajną psycholog. I lubiłam tam chodzić. Przyzwyczaiłam się. Ale mam wrażenie że jednak trochę walczyłam sama z systemem. Tu lekarka mnie znowu za rączkę prowadzi. Kontroluje krew, załatwia wizyty u niej i psychologa. I czuję że się przejmuje a do tego m środki i zaparcie by mi pomóc pokonać moje demony.

Dzięki wsparciu przyjaciół w ogóle tutaj jestem. Dzięki ich obecności nadal mam po co walczyć. Za mnie jednak nie przejdzie tej drogi nikt
 

 
Chciałbym nie wiedzieć co to takiego. Rzucać w panią psycholog stosem nieogarniętych emocji by pokazała mi jak się z tego wydostać. Chciałabym przestać analizować, za wszelką cenę szukać przyczyny albo schematu działania. Móc krzyczeć i płakać. Ale nie potrafię. Postawiłam sobie za wysoką poprzeczkę. A gdy nie udało mi się jej osiągnąć stopniowo zaczęłam się poddawać. Mam wrażenie że ostatnio walczyłam raczej z demonami przeszłości niż realnie o siebie

Już parę razy sięgnęłam dna. To były mega wielkie kryzysy. Odbijałam się i chwilę walczyłam. Ale byĺam z tym wszystkim sama. Czy to możliwe że i teraz sięgnęłam dna ale jakoś tak po cichu?

Odkąd zmarł mi ojciec się staczałam a teraz trafiĺam na świetną lekarz i być może na dobrą psycholog które wreszcie mnie z tego wyciągną? Czy mozna nie zauważyć? Bo skąd nagle ta wielka otwartość i nadzieja. I pomału chęć walki? Czy to tylko kwestia dobrze dobranych leków? A może to ten etap życia że czas ruszyć?

Bez emocji opisywałam swoją przeszłość w poniedziałek. Potem odreagowywałam. Nie pamiętam kiedy ostatnio płakałam a przecież mam powody. Powinnam mieć w sobie emocje do wywalenia. A ich nie wywalam.

Co ze mną? Nie chce mi się myśleć
 

 
Modyfikacja leczenia. Zobaczymy czy zasnę i prześpię całą noc
 

 
Wracam z basenu i stoję na światłach ucieka mi tramwaj. Podjeżdżam innym ucieka mi autobus. Jadę tramwajem od którego muszę podejść gdy pokonałam podziemia mija mnie właściwy. Wychodzę wcześniej na autobus do pracy od dziś zmiana rozkładu jazdy i z tramwaju widzę jak mi ucieka. A dzień się jeszcze nie skończył

Edit

Następny się spóźnia
  • awatar dorothy: A wszystko to w mieście którym gorąco jak na patelni :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Do pracy na popołudnie ale rano do lekarza. Strasznie nie chciało mi się wstać. Po czym okazało się w przychodni że lekarza mam jutro a trafiłam na jedyny dzień kiedy jej nie ma. Ale nie ma tego złego. Do lekarza poszła ze mną Aga, potem poszłyśmy do jej domu i spotkałam się z jej rodzicami. Na basen zajechałyśmy przed 10 i było jeszcze luźno. Po basenie każda w inną stronę. Spory kawałek już odeszłam gdy wydaje mi się ze słyszę wołanie. Aga leci za mną bo ma w portfelu moje pieniądze a w plecaku książkę. No to pojechała razem ze mną. Pisane nam było spędzić dziś trochę czasu razem. A lekarz jutro rani
 

 
Dużo będziemy wracać do przeszłości by potem móc rozmawiać o teraźniejszości

Pytanie czy żyje przeszłością, teraźniejszością czy przyszłością. Chwila zastanowienia. Zmiana pozycji. Teraźniejszość

Pod koniec mowi mi że widzi że właśnie mocno stoję tu i teraz

Gdybym sie uparła i dostatecznie skupiła mpgłabym bez trudu wrócić do emocji siebie-nastolatki. To przeraża. Nie chce się tak czuć nigdy więcej. A jednak w trakcie procesu terapeutycznego mogę być proszona o ponowne wejście do tego pudełka. Zastanawiam się czy to dobrze że tamta ja jest mi tak bliska. Czy raczej że potrafiłabym odtworzyć ramte emocje

Wróciłam do dziennika samobojcy z 2003r. Niby nic złego. Ale dobrego też nie. Smutne i puste to jakieś
 

 
zapomniałam zapytać czy nadal mogę pisać więc przynajmniej do następnego tygodnia (spotkania regularnie co poniedziałek) będę sobie sobie nadal życie analizować

Zastanawiam się czemu a wyszłam taka roztrzęsiona z tego szpitala. Przecież nie opowiadałam terapeutce nic nowego ani nie zagłębiałam się jakoś mocno w siebie. Rzeczowa analiza tego co się wydarzyło i w konsekwencji doprowadziło do tego co jest tu i teraz.

Czyżby poraziło mnie to o czym niby wiedziałam a nie chciałam pamiętać? Konfrontacja?

Jakby nie patrzeć sporo w życiu przeszłam
  • awatar Gusia: @Pantokratorka: zawsze lepiej wyrażałam się w piśmie niż w mowie ale dla skuteczności tej terapii zrobię wszystko bo chyba pierwszy raz w życiu tak świadomie zawitała nadzieja że wreszcie coś się zmieni
  • awatar Pantokratorka: @Gusia: a pomogło Ci to w określaniu Twoich emocji tu i teraz, dzieleniu się nimi z innymi? Taka fala emocji zamknięta wyłącznie w obszarze umysłu potrafi zrobić spustoszenie, pisanie jednak trochę rozładowuje to napięcie... tak myślę
  • awatar Gusia: @Pantokratorka: to był straszny czas w moim życiu i nie wiem czy zakaz pisania moał jakueś znaczenie wobec ogromu cierpienia z jakim musiałam się wtedy zmierzyć
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Fajna babka ale po tej godzinie czuje się jak przeciśnięta przez wyżymaczkę i cała się trzęse. Zobaczymy czy coś z tego wyniknie