• Wpisów: 3375
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 1 godzinę temu
  • Licznik odwiedzin: 226 820 / 3712 dni
 
gusia
 
Na skwerku do Korka przyczepił się szczeniak. Szybko mój się zdenerwował więc poszliśmy dalej. Tymczasem ten pies pobiegł za nami, nikt go jednak nie wołał. Korek już warczał konkretnie więc wróciłam ale tam pusto. I co robić. Do domu go nie zabiorę skoro mój pies tak reaguje. Obok jest jednak klinika weterynaryjna. Wzięłam swojego na ręce i poszliśmy. Szczeniak na lekarza warczał gdy chciał sprawdzić czy ma chip, ale mnie pozwolił - niestety nie miał. Miał za to obrożę i szelki. Ale żadnej informacji o właścicielu. Skłóciłam się z lekarzem by się nim zajął. Na ulicę nie ma mowy bym go wypuściła by wpadł pod samochód a nie mam przy sobie nawet telefonu by zadzwonić na straż miejską. Nigdzie też nie pojadę skoro mój pies tak źle na szczeniaka reaguje. W końcu jednak znalazł miejsce(choć twierdził że go nie początkowo). Poprosił bym szczeniaka zaprowadziła do klatki w gabinecie zabiegowym bo mnie się ten pies słucha. Ma w gabinecie telefon, może zadzwonić by zabrali psa. A może ktoś go szuka i do niego zajrzy?

W domu mama się śmiała że nowego psa sobie kiedyś ze spaceru przyprowadzimy. Za nią kiedyś też przybłęda latała :P

  •  
  • Pozostało 1000 znaków