• Wpisów: 3672
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: dzisiaj, 12:50
  • Licznik odwiedzin: 234 202 / 3888 dni
 
gusia
 
Przy okazji rozmowy z ginem wyszło że mieszkał kiedyś na bagateli na przeciwko mojego domu. Potem pojechałam do biblioteki. Tradycyjnie więc zajrzałam na frytki. Rzucam do kasjerki że kiedyś przychodziłam tu na lody. Odezwała się młoda dziewczyna również czekająca potwierdzając że kiedyś tu był spożywczy. Odpowiedziałam że chodziłam tu do szkoły. Ona że jej mąż też. Pytam o rocznik. Mój.  Która klasa? B. Nazwisko nic mi nie mówi. Ale wymienia nazwiska jego kolegów. Znam ich! Orientuje się że był w klasie A. Kurcze, świat jest mały. Biblioteka od 13 a jest 12.30 no to idę po wyniki badań do pzp. Tam w rejestracji spotykam moją psychiatrę która coś załatwia. Witam się. Kojarzy mnie już. Pyta czy byłyśmy umówione. Mówię że po odbiór badań. No to sama szuka moich wyników i mi je wydaje. Pyta jak się czuje, każe się zgłosić jeśli byłoby coś nie tak. Cały dzień podróżuje z parasolką dużą. Zostawiam ją w autobusie na pętli pod domem. Ale że aptekę i spożywczy jeszcze załatwiałam orientuje się nagle że czegoś mi brakuje. Idę i patrzę a mój autobus nadal stoi i parasolka nadal w nim jest. W aptece stojąc słyszę jakieś krzyki z oddali. Mnie wisi, przyzwyczaiłam sie. Farmaceutka ciekawa kto to. Mówię jej że menelstwo to tutaj nagminne. Wdajemy się w rozmowę. Jest ciekawa okolicy. Zagaduje. Zapomina z tego wszystkiego nabić mi kwoty do zapłaty, speszona przeprasza na co ja macham ręką.

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.