• Wpisów: 4211
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: dzisiaj, 12:52
  • Licznik odwiedzin: 252 275 / 4316 dni
 
gusia
 
Dziś moja chrześniaczka zapytała mnie o tatę. Jakże prosta i prawdziwa była teraz odpowiedź że jest w niebie

Oczywiście chrześniak jest starszy i ma dobrą pamięć więc wiedział że co innego mu powiedziałam. No to sprostowałam że kiedyś mój tata wolał alkohol ale teraz poszedł do nieba (czy rzeczywiście!!!????)

Od kiedy chłopcy trochę podrośli myślałam co im powiedzieć gdy zauważą brak starego. Dlatego gdy parę lat temu zapytali powiedziałam coś w stylu że mój tata mnie nie lubi i nie wiem gdzie jest, później dodałam coś o alkoholu. Ale jak inaczej było wytłumaczyć małym dzieciom coś czego ja sama nie rozumiałam.

Kiedyś, jak będą już duzi i będą nadal chcieli wiedzieć, spróbuje im odpowiedzieć co tak naprawdę się stało

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    @Pantokratorka: oj tak, moje chłopaki to doskonale potrafią
     
  •  
     
    @Gusia: bardziej miałam na myśli to, że wyłapują nieścisłości
     
  •  
     
    @Pantokratorka: dzieci są za małe by im teraz wciskać brutalną prawdę jakim draniem był mój stary
     
  •  
     
    @Gusia: prawda, przed dzieciakami nic się nie ukryje. Najważniejsze, że wkroczyłaś na drogę do uzdrowienia i ruszyłaś na terapię, mam nadzieję że uda Ci się to wszystko poukładać na tyle, abyś nie musiała już brać żadnych leków
     
  •  
     
    @Gusia: głowa myśli serce a nie leki one tępią ....rozmowa i jeszcze raz rozmowa z kimś kompetentnym
     
  •  
     
    @dorothy: @Pantokratorka: trudno było rozmawiać z bratankami za życia ojca, choć szykowałam się na to pytanie od dawna - znają przecież dobrze moją mamę i babcię, teraz gdy chrześniaczka zapytała było łatwiej, chrześniak jednak pamiętał co powiedziałam wcześniej a nie wiedziały dzieciaki o śmierci mojego taty bo uważałam że są za mali by ich wdrażać w takie szczegóły. Teraz jestem w terapii i jedną z większych spraw z jaka muszę się zmierzyć to temat ojca. Boli że do końca nie chciał mnie widzieć, że odszedł pozostawiając tak wiele spraw niezamkniętych. Jakoś muszę się uporać z tym że nigdy nie poznam odpowiedzi czemu mój własny ojciec, moja babka, siostra ojca nie byli dla mnie rodziną. Kiedyś... Daleko kiedyś będzie dobrze. Póki co mam leki
     
  •  
     
    wielu odchodzi i trzeba sobie uświadomić ze jesteśmy tu jedynie na chwile i trzeba żyć ta chwila
     
  •  
     
    @Gusia: oczywiście, nie możemy odpowiadać za innych i wielu rzeczy można się tylko domyślać. Ale to, co się przeżywało też jest prawdą, mówi o czymś, a z perspektywy tej wiedzy też mogą się wyłonić nowe fakty i wnioski
     
  •  
     
    @Pantokratorka: ponieważ ojciec nie żyje nigdy nie dowiem się co tak naprawdę się stało, w toku terapii mogę uporządkować swoje uczucia i kiedyś chrześniakom opowiedzieć już same fakty
     
  •  
     
    Rozumiem bardzo, czasem sami nie wiemy o co tak naprawdę chodzi, a odpowiedzi później :) Do tematu zawsze można wrócić
     
skomentuj
  •  
  • Pozostało 1000 znaków