• Wpisów: 3828
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: wczoraj, 20:50
  • Licznik odwiedzin: 239 081 / 3975 dni
 
gusia
 
Z mamą jesteśmy różne jak ogień i woda dlatego często jak się gdzieś razem wybieramy wkurzam się o drobiazgi. Dziś też tego nie uniknęłam, za to nie powiedziałam nic na głos. Wdzięczna jej jestem jednak mega ogromnie że poszła ze mną do ojca. Pomijam fakt że zapomniałam wypłacić gotówki i powiedziała że zafunduje cokolwiek chce kupić ojcu. U dziadka mimo drobnego spięcia świetnie poszło. Zbyt zajęta sprzątaniem nie miałam czasu na własne emocje, a gdy już był mama się modliła a potem zbierała. Mimo to pobyłam chwilę w swoim smutku. Do ojca jest kawał drogi i fajnie było nie pokonywać tj drogi samemu. U ojca mama nie mieszała się, właściwie nie odzywała sama poza propozycjami jak kwiaty i znicze ustawić, ale gdy robiłam inaczej nie krytykowała. Bałam się że w jej obecności będę mimowolnie grać że jest ok. Ale duża zasługa mamy która była wyjątkowo delikatna i rozważna. Zupełnie jak nie ona. Zapewne zauważyła mój ból i smutek. Ale nie próbowała nic z tym zrobić. Może i nie rozmawiałam tym razem z ojcem ani babką, może i tym razem nie płakałam ale siedziałam sobie na grobie patrząc na tabliczkę ojca i trwając długie minuty w tęsknicie za ojcem którego miałam gdy byłam na tyle mała by nie pamiętać i za happy endem który się dla nas nie stał i nigdy nie stanie. Logicznie umarł obcy mi właściwie człowiek, z którym byłam związana patologiczną więzią przywiązania i odpowiedzialności. Emocjonalnie mała dziewczynka we mnie opłakuje stratę swojego tatusia

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.