• Wpisów: 4093
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 4 dni temu, 12:39
  • Licznik odwiedzin: 248 121 / 4223 dni
 
gusia
 
Gusia: To jest wciąż powracający do mnie sen. Używając własnych kluczy których nie oddałam właścicielowi (prawda, to był mój pierwszy komplet który dostałam w wieku 10 lat) pojawiam się w swoim domu za plecami właściciela, albo mieszkam/y tam, spotykam z sąsiadami, sprawdzam skrzynkę.

Są takie chwile że ból jest wręcz niemożliwie nieznośny. Przeklęta ustawa uwłaszczeniowa. Byłam tam pierwsza! W tym domu wychowywała się moja mama i jej rodzeństwo. Wychowywałam się i ja w czasach kiedy im się nawet nie śniło że dostaną kamienicę. To był mój dom, moje miejsce, moje serce, moja ostoja. Nie chce być zgorzkniała jednak ta przeprowadzka walnęła we mnie mocno. Owszem, od lat żyłam ze świadomością że nie mam żadnego prawa do domu w którym sie urodziłam i sama doskonale zdawałam sobie sprawę że mając mieszkanie własnościowe po dziadku przeprowadzka jest najlepszym rozwiązaniem co nie umniejsza bólu straty

Ostatnio wpadła mi do głowy głupia myśl by poprosić właścicieli kamienicy by mnie tam na chwilę wpuścili pożegnać się. Ale to nie ma sensu. Zamknęłam drzwi jako ostatnia po raz ostatni, po czym ryczałam długie minuty kuzynowi w rękaw.

Trzeba iść do przodu. Z czasem i moje sny o tym sobie przypomną

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.