• Wpisów: 4287
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: wczoraj, 23:40
  • Licznik odwiedzin: 257 547 / 4484 dni
 
gusia
 
Choroba i śmierć mojego ojca bardzo mną wstrząsnęły i zmieniły mój świat. Do końca życia będę wdzięczna jego partnerce że mnie za jego plecami powiadomiła, bo raz że spadłyby na mnie jego długi a dwa że pewnie do dziś bym nie wiedziała że on nie żyje.

Mój brat cioteczny jest jaki jest, ale gdy dzieje mi się krzywda zawsze mogę na niego liczyć. Inaczej reagowałam na słowa Agi i Teresy że powinnam do niego jechać i inaczej na zareagowałam na jego. Mimo wszystko on to rodzina.

To jedna z rzeczy którą będę na zawsze pamiętać. Drugą jest postawa Teresy która chciała bardzo przyjechać by być tego dnia przy mnie i nie do końca rozumiała (prawie się obraziła) że chcę i muszę być tego dnia sama. Ale uszanowała moją decyzję. I Marta która po gdzieś pół roku mojego milczenia zadzwoniła czy wszystko między nami w porządku. A gdy wytłumaczyłam że nie potafię póki co do ludzi się odzywać zrozumiała i przejęła stery dzwoniąc i zapraszając mnie. Aga sprawdziła czy słowa Beaty są prawdziwe a potem pojechała ze mną i czekała za drzwiami OIOM-u

Psycholog powiedziała mi, że dwa lata gdy trauma jest nieprzepracowana to norma i bardzo się ucieszyłam że wreszcie mieszczę sie w jakiś normach, może i dziwacznych ale jednak wreszcie coś układa się zgodnie z jakimś schematem

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.